Kuchnia Mamy

Zbliża się Dzień Matki. Z tej okazji chciałabym podzielić się z wami moim osobistym doświadczeniem i opowiedzieć kilka słów o mojej mamie.

Nie ma wątpliwości, że mamy wywierają ogromny wpływ na dziecko w każdej kwestii. To jasne, że przede wszystkim one pielęgnują, socjalizują i ukierunkowują zainteresowania malucha. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak wiele naszych upodobań zależy od wzorców zaczerpniętych od mamy. Wpływ ma już dieta w ciąży. Nawyki żywieniowe kształtują się jednak przede wszystkim w domu rodzinnym. Liczne badania wykazały, że najistotniejsze pod tym względem są pierwsze 2-3 lata życia dziecka. To wtedy dziecko poznaje smaki potraw; może zostać otwartym i ciekawym nowości konsumentem lub bać się nieznanego i komponować swoją dietę z zaledwie kilku produktów. Również w kwestii zdrowotnej mamy mogą albo nauczyć dziecko racjonalnego odżywiania, pełnego wartościowych produktów i sprzyjającego rozwojowi, albo pokazać destrukcyjne dla organizmu sztuczne dodatki, oprzeć dietę rodziny na cukrze i mące lub fast foodach.

Żywienie dzieci dziś

Od kilku lat w mojej pracy spotykam się przede wszystkim z dziećmi i ich rodzicami, i obserwuję różne modele żywienia dzieci w rodzinach, niestety przeważnie te złe, sztuczne i trujące.
Drogie obecne Mamy! Jestem pewna, że najbardziej na świecie kochacie swoje dzieci. Świadomie lub nie, nie zaniedbujcie ich żywienia, bo to tak, jakbyście odbierały im nie przyjemność, ale szansę na zrównoważony rozwój i długie zdrowe życie. Sama jestem mamą i wierzcie mi, że dziecko nie odczuwa dyskomfortu, jeśli nie zjada góry słodyczy. Nie musi znać smaku spalonej na grillu karkówki, ani pić kolorowych napojów. To dorosłym się tak wydaje. Tak, jak dbacie o to czego nie jeść w ciąży, skorzystajcie ze swojego autorytetu i nauczcie dzieci zdrowego odżywiania, jeśli chcecie, żeby was przeżyły.

Rady mojej Mamy

Czego nauczyła mnie moja Mama?
Najważniejszego – że w domu się gotuje. A nie je „na mieście”.
Ciekawości nowych smaków. Pamiętam jak na początku lat 90. kupowała ukazujący się wtedy pierwszy polski miesięcznik kulinarny „Kuchnia” (wychodzi do dziś) i gotowała wszystkie nowości.
Że zawsze trzeba mieć zapasy produktów, które można długo przechowywać – kasz, mąki, makaronów.
Że w domu mają być dziesiątki przypraw i herbat – nie przesadzam – żeby zawsze można było po nie sięgnąć.
Że nie je się margaryny, serów topionych, dań na wynos.
Z innej beczki – że nie pali się papierosów. Zadziałało, nigdy nie paliłam.
Że nie zabiela się zup, a zupy zawsze podaje się na podtalerzu:)
Że do sałatki jarzynowej nie dodaje się ziemniaków, a do naleśników mleka – obie te wersje ze zdziwieniem odkryłam już jako dorosła osoba.
Że ważne uroczystości wymagają wyjątkowych dań. Nigdy, ale to nigdy nie jadłam na święta kotletów, gołąbków, ani pierogów.
Że dzieci zasługują na poważne traktowanie ich przy stole – w wieku trzech lat jadłam nożem i widelcem.
Poza tym moja Mama nigdy nie pozwalała mi na gazowane napoje, kilka razy ze wstrętem kupiła mi paczkę czipsów. Zawsze szykowała do szkoły śniadanie i herbatę lub Vibovit, faszerowała mnie owocami i warzywami, nie szczędziła pieniędzy na produkty dobrej jakości.

Dziękuję, Mamo!

Serce na dzień matki